Nepal – Katmandu Hinduska Świątynia Paśupatinath

Nepal – Katmandu Hinduska Świątynia Paśupatinath

Kiedyś nasz przyjaciel powiedział coś bardzo mądrego cyt. ” Jeżeli nie ruszysz się z domu nie spotka Cię przygoda”. Od tamtej pory każdego dnia przypominam sobie te słowa i staram się, aby każdy dzień był wyjątkowy. Dzięki temu nie zastanawiamy się co by było gdybyśmy kupili bilety lotnicze?? Tylko je kupujemy i skaczemy na głęboką wodę, a później sprawdzamy czy potrafimy pływać 😉 Dużym wyzwaniem był dla nas Nepal, wydawał się odległy i nie osiągalny, a jednak niewidzialna siła przywiodła nas do Katmandu.

Wstajemy o świcie. Pierwsze promienie słońca  wdzierają się do pokoju przez niewielką szparę między zasłonami. To trochę dziwne pomyślałam bo czytałam w przewodniku, że o tej porze roku (luty) w Nepalu jest zimno i raczej pochmurno. Słońce daje niebywałą energię i jest najlepszym budzikiem jaki znam 😉 W piętnaście minut byliśmy gotowi, aby zejść na śniadanie. Zapach kawy rozchodził się po korytarzu i zapraszał gości do niewielkiej, ale przytulnej restauracji na parterze. Kiedy najedliśmy się do syta wsiedliśmy do auta, które czkało na nas wraz z kierowcą i przewodnikiem przed hotelem.
Jedziemy do do Świątyni Paśupatinath zwanej również hinduską. Podróż nie trwa długo bo zaledwie piętnaście minut, ale jest bardzo emocjonująca. Możemy zobaczyć jak wygląda fragment stolicy Nepalu, Katmandu. Miasta, które zamieszkuje ponad milion mieszkańców. Katmandu słynie z hinduistycznych i buddyjskich świątyń, które mamy zamiar zobaczyć podczas naszego pobytu.

Zatrzymujemy się na niewielkim parkingu, który jest już bardzo zatłoczony. Pośpiesznie wysiadamy z samochodu i kierujemy się do  Świątyni Paśupatinath. Najwyraźniej nie tylko my wpadliśmy na pomysł zwiedzenia tego miejsca 😉 Rzeka pielgrzymów dosłownie porywa nas i niesie ku niezwykłej budowli, a raczej kompleksowi świątynnemu  Paśupatinath. Po prawej i po lewej stronie stoją sprzedawcy pamiątek i kolorowych farbek. Są bardzo mili i uśmiechają się do nas. Nie ma w nich agresji i natarczywości. Wręcz przeciwnie emanują pozytywną energią. Dookoła nas jest mnóstwo ludzi ubranych w kolorowe szaty  i przyozdobionych  kropkami na czole.  To hindusi, pielgrzymi, którzy przybyli do świątyni, aby oddać cześć Sivie ( Paśupatiemu). Tak jak większość tego typu miejsc również i to posiada swoją legendę. Kiedy Siva pojął za żonę Paravati. Obydwoje przyszli w miejsce gdzie teraz stoi świątynia, aby spędzić swój miesiąc miodowy. Siva okazał się bardzo namiętnym i niezaspokojonym kochankiem. Przerażona i wyczerpana Paravati przemieniła się w sarnę i zaczęła przed nim uciekać. Wówczas Siva przeistoczył się w rogacza i posiadł ponownie swą małżonkę w zwierzęcej postaci. Po tym akcie okrzyknięto go królem wszystkich zwierząt w tym lesie. Aby uczcić to wydarzenie co roku w świątyni odbywa się święto Śiwa Ratri. Tego dnia wszyscy są równi nawet rodzina królewska wyzbywa się swych przywilejów i pielgrzymuje ze swymi poddanymi. Każdy może również dostąpić odpuszczenia grzechów.  Śiwa Ratri  to święto “Fallusa” czyli stwórcy wszystkiego 😉 Tego dnia każdy może legalnie zapalić marihuanę.

My jako turyści świątynie możemy oglądać tylko z zewnątrz. Jedynie hindusi mogą do niej wchodzić i oddawać cześć Sivie. Odwiedzający, którzy nie są hinduistami, mogą  patrzeć na świątynię z drugiego brzegu rzeki Bagmatti. To właśnie w tym miejscu odbywa się kremacja umarłych. Na niewielkim betonowym tarasie wybudowanym wzdłuż świętej rzeki Bagmatti płoną drewniane stosy, a na nich zwłoki. Szary dym leci prosto do nieba, a wraz z nim uwalnia się dusza. Ten proces wydaje się tak naturalny, że nie odczuwam strachu widząc zwłoki zawinięte w pogrzebowe szaty  oczekujące na spalenie. To chwila tak mistyczna przepełniona magią i duchowością, że, jestem wzruszona mogąc w niej uczestniczyć….

Na terenie świątyni mieszka mnóstwo starych ludzi. Przyjeżdżają tu, aby spędzić jesień swojego życia bliżej Boga. Siedzą w swoich pagodach, ubrani w kolorowe ubrania, uśmiechają się i błogosławią pielgrzymów. Emanuje od nich  niezwykła mądrość, radość i pozytywna energia. Kiedy na nich patrzę uśmiecham się sama do siebie 😉 Są też mędrcy z wymalowanymi twarzami i białymi włosami. Za niewielką opłatą można zrobić sobie z nimi zdjęcia.

1 (Kopiowanie)

2 (Kopiowanie)

3 (Kopiowanie)

4 (Kopiowanie)

5 (Kopiowanie)

6 (Kopiowanie)

7 (Kopiowanie)

8 (Kopiowanie)

9 (Kopiowanie)

10 (Kopiowanie)

11 (Kopiowanie)

12 (Kopiowanie)

14 (Kopiowanie)

15 (Kopiowanie)

16 (Kopiowanie)

17 (Kopiowanie)

18 (Kopiowanie)

19 (Kopiowanie)

20 (Kopiowanie)

21 (Kopiowanie)

22 (Kopiowanie)

23 (Kopiowanie)

24 (Kopiowanie)

25 (Kopiowanie)

26 (Kopiowanie)

27 (Kopiowanie)

29 (Kopiowanie)

30 (Kopiowanie)

31 (Kopiowanie)

32 (Kopiowanie)

33 (Kopiowanie)

34 (Kopiowanie)

35 (Kopiowanie)

36 (Kopiowanie)

37 (Kopiowanie)

38 (Kopiowanie)

39 (Kopiowanie)

40 (Kopiowanie)

41 (Kopiowanie)

42 (Kopiowanie)

43 (Kopiowanie)

44 (Kopiowanie)

45 (Kopiowanie)

46 (Kopiowanie)

47 (Kopiowanie)

48 (Kopiowanie)

49 (Kopiowanie)

50 (Kopiowanie)

51 (Kopiowanie)

 

 

 

 

 

By |2017-12-11T19:26:31+00:00Marzec 3rd, 2015|Podróże|3 komentarze

Autor:

3 komentarze

  1. ewa51328 4 marca, 2015 w 11:24 - Odpowiedz

    Ciekawa historia ,piękne zdjęcia ,wyprawa warta tak dalekiej podróży .Dziękuje Ketut ….jestem w tylu dalekich miejscach na ziemi.Bardzo dziękuję za relację.

  2. kalinkokin 4 marca, 2015 w 11:28 - Odpowiedz

    Do porannej kawy taka lektura to prawdziwy smakołyk.Ładne zdjęcia i historia opisana przez Ketut ,zawsze mnie dobrze nastraja ,i pozwala z humorem zaczynać nowy dzień.pozdrawiam Ketut

  3. Agata 8 marca, 2015 w 17:31 - Odpowiedz

    Same kolory robią niesamowite wrażenie ,nie wspominając o waszej super relacji

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.