Sri Lanka – raj, któy każdego uszczęśliwi :-)

Sri Lanka – raj, któy każdego uszczęśliwi :-)

Słońce słońce słońce, słońce, ach to ty…. I mogę śpiewać tak bez końca. Serce się raduje, a promienny uśmiech nie schodzi z naszych twarzy. Późnym popołudniem lądujemy na Sri Lance,  przepięknej, magicznej wyspie leżącej w południowej części Azji. Do 1972 roku zwanej także Cejlonem. Dużo ludzi nadal używa tej nazwy. Lotnisko w Kolombo jest małe, ale bardzo komfortowe i nowoczesne. Nie ma dużo turystów także błyskawicznie kupujemy wizę i odbieramy walizki.
Teraz musimy zorganizować transport do turystycznej miejscowości Unawatuna oddalonej od Kolombo 150 km. Podchodzimy do punku informacyjnego, które znajduje się na lotnisku. Za 8000 rupii lankijskich nowoczesny elektryczny samochód zawiezie nas na miejsce. Akceptujemy cenę i ruszamy w dalszą podróż. Jesteśmy potwornie zmęczeni i sen przychodzi nagle. Chilloutowa muzyka sączy się z radia i natychmiast nas usypia. Do Unawatuna dojeżdżamy około 12 w nocy. Podróż mija  nam błyskawicznie. Meldujemy się w niewielkim hotelu, który zarezerwowaliśmy jeszcze w Polsce. Mam nadzieję, że noc minie nam bardzo szybko bo już nie mogę doczekać się kąpieli w oceanie 😉

O ósmej rano budzi nas cudowne słońce. Wstajemy błyskawicznie i idziemy na śniadanie. Nie chcemy uronić, ani chwili bo wakacje mają to do sienie, że szybko się kończą. Śniadanie jemy na tarasie. Mamy do wyboru kilka wariacji na temat jajek 😉 dodatkowo koktajl ze świeżych owoców, dżem morelowy i grzanki. Do picia serwowana jest przepyszna herbata z Cejlonu i kawa z mlekiem parzona w specjalnym zaparzaczu. Uwielbiam to proste śniadanie i ten moment kiedy świat budził się do życia. Poranki to moja ulubiona pora dnia. Pod warunkiem, że jestem na wakacjach ;-)Po tarasie biegają małe brązowe wiewiórki z białym paskiem przez środek grzbietu. Znacznie różnią się od tych, które można spotkać w warszawskich parkach. Te na Sri Lance są znacznie mniejsze. Wspinają się po gzymsie z niebywałą łatwością.

Po śniadaniu idziemy zwiedzać okolice. Słyszymy ocean, który znajduje się tuż przy hotelu. Wystarczy zejść z niewielkiego wzniesienia i jesteśmy na miejscu. Wszystko mamy w zasięgu ręki. Wszystko co jest potrzebne turyście do idealnego odpoczynku. Dwie piaszczyste plaże. Jedna ukryta w dżungli gdzie można dojechać tuk tukiem za dwieście rupii lankijskich. Warto się tam wybrać choćby dlatego, że  pośród drzew ukryte są małpy, kolorowe ptaki, a po ziemi spacerują  iguany. Na plaży można też zjeść lunch, kucharz podaje świeże egzotyczne ryby i owoce morza. Ocean jest ciepły i kuszący, a plaża czysta i kameralna. Prawie wszystkie drewniane leżaki są wolne możemy wybierać i przebierać do woli 😉

Druga plaża znajdującej się tuż przy naszym hotelu. Odpoczywa na niej więcej turystów i więcej sprzedawców pamiątek przechadza się pomiędzy leżakami.  Każdy z nich wypatruje takich białych Europejczyków jak my. Chcą nam sprzedać różne pamiątki, których nie potrzebujemy 😉 Czarny i brązowy budda, kilka słoni drewnianych, kolorowe pareo, orzeszki i owoce. Każdy przed nami robi swoisty show i chce jak najlepiej zaprezentować swoją ofertę 😉  Najciekawszy jest człowiek z pytonem na ręku i małą małpką na ramieniu. Zatrzymał się przy nas, a makak natychmiast wskoczył na mój leżak. Częstujemy go orzeszkami i wodą. Pije z korka od butelki, a zwinnymi paluszkami chwyta jedzenie. To jeszcze dziecko maleńki makak zabrany od matki. Małpka rozgościła się u nas na dobre bo nie chciała dalej iść ze swoim właścicielem. Z małym makakiem i wężem można sobie zrobić zdjęcie. W ten sposób ich właściciel zarabia na życie. Kocham zwierzęta i przykro mi patrzeć na tą trójkę. Małpka na sznurku, wąż w worku i człowiek  Pan i władca. Pocieszam się tym, że zwierzęta wyglądały na zadbane.

Unawatuna to urocze miejsce. Jest tu bardzo kameralnie i cicho. Luty to idealny moment na podróż na Sri Lankę. Niedaleko naszego hotelu znajduje się przytulna restauracja z tarasem. Podają w niej pyszne owoce morza z ryżem i sałatką z ananasa.  Spędzamy w niej każdy wieczór i praktycznie zamawiamy tą samą potrawę 😉 Nigdzie wcześniej nie jadałam tak smacznych owoców morza. Może to kwestia miejsca, kucharza, albo znakomitego towarzystwa z którym spędzamy wspaniały czas.

1 (Kopiowanie)

2 (Kopiowanie)

3 (Kopiowanie)

4 (Kopiowanie)

6 (Kopiowanie)

7 (Kopiowanie)

8 (Kopiowanie)

9 (Kopiowanie)

10 (Kopiowanie)

11 (Kopiowanie)

12 (Kopiowanie)

 

13 (Kopiowanie)

14 (Kopiowanie)

15 (Kopiowanie)

17 (Kopiowanie)

18 (Kopiowanie)

19 (Kopiowanie)

20 (Kopiowanie)

21 (Kopiowanie)

22 (Kopiowanie)

23 (Kopiowanie)

24 (Kopiowanie)

25 (Kopiowanie)

26 (Kopiowanie)

27 (Kopiowanie)

28 (Kopiowanie)

29 (Kopiowanie)

30 (Kopiowanie)

32 (Kopiowanie)

33 (Kopiowanie)

35 (Kopiowanie)

By |2017-12-10T13:37:38+00:00Marzec 20th, 2015|Podróże|3 komentarze

Autor:

3 komentarze

  1. ewa51328 26 marca, 2015 w 10:27 - Odpowiedz

    fantastyczna relacja ..piękna plaża..słońce i jedzenie na widik którego ślinka leci …super zdjęcia ..piękne !!!

  2. evita3 26 marca, 2015 w 10:32 - Odpowiedz

    Sri Lanka ma piękne plaże i jedzenie wygląda na smaczne i ładnie podane ,chociaż to restauracja na plaży.Bardzo ładne zdjęcia .

    • Ketut 30 marca, 2015 w 14:15 - Odpowiedz

      Każdy z przyjemnością wieczorem je kolacje w restauracji na plaży. Słychać rytmiczny odgłos fal uderzający o niewielkie skały. Można tak spędzać każdy wieczór…. POLECAM

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.