Inspiracje – Wyprawa na Bali ;-)

Inspiracje – Wyprawa na Bali ;-)

 

Opowiem Wam historię o dziewczynce, która miała marzenie, która bardzo, ale to bardzo chciała podróżować po świecie. Wypożyczyła ze szkolnej biblioteki wszystkie możliwe podręczniki i czytała. O dalekich lądach o plemionach, które żyją w izolacji od reszty świata o zwierzętach żyjących na sawannie. Kochała ten odległy  świat i wiedziała, że kiedyś jej marzenia się spełnią. Tak mijały lata dziewczynka rosła i zmieniała się, aż pewnego dnia obudziła się jako dorosła kobieta….

Inspiracje 😉

Szukam w życiu inspiracji dlatego staram się bacznie obserwować świat.  Jedną z takich inspiracji była dla mnie książka, którą kupiłam  “Jedz, módl się, kochaj” Elizabeth Gilber. Przeczytałam ją jednym tchem i pomyślałam sobie,  ludzie mają niesamowite szczęście, że przeżywają niezwykłe historie. Książka traktuje o kobiecie pisarce, która po trudnym rozwodzie  postanawia wyjechać i spełnić swoje odwieczne marzenia. Odwiedza Włochy, Indie i Bali. Każde z tych miejsc uczy ją jak przeżywać i jak cieszyć się życiem.  Moim ulubionym fragmentem jest ten kiedy autorka odwiedza Balijskiego szamana uzdrowiciela Ketuta Lires. Bardzo leciwego, magicznego i mądrego starszego Pan z jednym zębem na przodzie. W zamian za lekcje angielskiego uczy ją jak medytować i jak uśmiechać się wątrobą. Spotkanie zawsze kończy uśmiechem i zdaniem “see you later aligater”. Historię, którą opowiada na łamach swojej książki, była i jest inspiracją dla wielu kobiet. Doczekała się również ekranizacji gdzie główną role gra Julia Robets. Na film zaprosiłam mojego męża. Nastawiony był bardzo sceptycznie bo to przecież książka dla kobiet. Przekonałam go mówiąc, że tłem powieści są miejsca, które chcemy zobaczyć i, że jest to pozytywna historia.

Jesteśmy małżeństwem od 7 lat i dzielimy te same pasje. Myślę, że tworzymy nietypowy związek ponieważ razem pracujemy, podróżujemy, nurkujemy i ciągle nam siebie mało;-)  Tworzymy znakomity tandem i rozumiemy się bez słów. Zawsze zwiedzamy świat we dwoje. To ważne w podróży, aby sobie nie przeszkadzać. Pod wpływem książki i własnych pragnień kupiliśmy bilety na Bali. Uwielbiam ten moment oczekiwania. Delektuje się nim jak najsmaczniejszym kawałkiem czekolady, który powoli rozpływa się w ustach. Mogę to również porównać do dziecka, które czeka na Świętego Mikołaja w noc wigilijną. Nic wtedy nie jest ważne….

Nadszedł długo wyczekiwany dzień wylotu. Spakowaliśmy sprzęt do nurkowania i niewielką ilość ubrań. Kupiliśmy wysokie filtry chroniące przed słońcem, kapelusze, leki i specyfiki odstraszające komary. Kiedyś w podróż zabieraliśmy mnóstwo niepotrzebnych rzeczy. Teraz sztukę pakowania opanowaliśmy do perfekcji. Przekraczamy próg lotniska, poważny czarny labrador przechadza się między turystami. Oddajemy bagaże i z radością przechodzimy do strefy bezcłowej. To moment kiedy jesteśmy po drugiej stronie 😉 tej wyczekiwanej wakacyjnej. Po dwóch godzinach spędzonych na lotnisku wsiadamy do samolotu lecącego  do Frankfurtu, a następnie do Singapuru. Stamtąd już tylko 3,5 godziny lotu dzieli nas od magicznej wyspy Bali.  Po 30 godzinach w podróży szczęśliwie lądujemy na lotnisku w Denpasar.  Zmęczeni, ale szczęśliwi, chcemy jak najszybciej opuścić samolot i dotrzeć się do hotelu. Kiedy odbieramy bagaże i wychodzimy z lotniska uderza w nas niesamowicie gorące i wilgotne powietrze. Pachnie  kwiatami, morzem, owocami i nagrzanym parującym asfaltem. Na Bali jest już noc, mieszkańcy już dawno pogrążyli się we śnie. Jest luty czyli pora deszczowa na wyspie. Mamy trudności z oddychaniem. Potrzebujemy dłuższej chwili na oswojenie się z nową sytuacją. Uśmiechnięty kierowca z tabliczką z naszym nazwiskiem czeka na nas zaraz po wyjściu z hali przylotów. To jest miły gest ze strony hotelu w ramach przeprosin za zgubioną rezerwację;-) Zamaszystym gestem zaprasza nas do swojego auta.

Do hotelu jedziemy 20 minut. Kierowca chce być bardzo miły i ustawia temperaturę w samochodzie na 15C. Wsiadając do auta czujemy niebywałą ulgę.  Nareszcie jest chłodno i przyjemnie.  Po 5 minutach w tym klimatyzowanym luksusie, robi nam  się po prostu zimno.- -Przepraszam Pana bardzo czy nie jest Panu za zimno pytam?

– Ależ skąd odpowiada. Dopiero odebrałem samochód z serwisu gdzie naprawili klimatyzację. Proszę spojrzeć jak świetnie działa. Wskazał ręką nawiew z którego wylatywało lodowate powietrze. Nie chcieliśmy sprawić przykrości kierowcy i ubraliśmy się w bluzy.

Hotel Oassis Lagoon położony był w miejscowości Sanur. W recepcji powitała nas miła Indonezyjka ubrana w kolorową szatę. Otrzymaliśmy pyszny limonkowy koktajl powitalny, który był dla nas jak oaza pośrodku pustyni. Strasznie chciało nam się pić, a ze względu na późną porę zarówno sklepy jak i restauracje były już zamknięte. Koktajl był przyjemnym, aromatycznym orzeźwieniem.  Zawsze w podróży staramy się wybierać dobre hotele. Jest to dla nas ważne gdzie i jak odpoczywamy. Hotele w Indonezji mają przystępną cenę dlatego większość turystów może sobie na nie pozwolić. Oassis Lagoon zaskoczył nas swoją kameralnością, piękną roślinnością i przestronnością pokoi. Jego znakomite położenie sprawiło, że wystarczyło wyjść na ulicę i wszystko było w zasięgu naszej ręki, restauracje, sklepy, plaża, świątynie…

Jesteśmy w Raju 😉

Poranki na Bali są wyjątkowe, to magiczna pora dnia. Wszystko powoli budzi się do życia i nabiera kształtów.  Pierwsze promienie słońca wlewają się do naszego pokoju, a wraz z nimi pianie koguta i relaksująca muzyka, która leniwie sączy się  z głośników zawieszonych w recepcji. Delikatny zapach darshanu unosi się w powietrzu. To najczęściej wyczuwalne  kadzidła na Bali.  Dzień wstaje, a my razem z nim.  Delektujemy się tą chwilą jak najsmaczniejszym deserem. Patrzymy na siebie i jednogłośnie stwierdzamy, że jesteśmy w raju. Niech mnie ktoś uszczypnie proszę. Nie chcę się budzić z tego pięknego snu i chcę tu zostać na zawsze. Poranek to idealny moment na wycieczkę po okolicy. Nie ma tłumu turystów i milionów skuterów. Można obserwować lokalnych mieszkańców i ich zwyczaje. Na wyspie jest piękny rytuał składania koszyczków dziękczynnych co rano. Zarówno mężczyźni jak i  kobiety wystawiają przed swoimi domami bambusowe małe zawiniątka wypełnione kwiatami, ryżem, cukierkami i kadzidłami. Są to ofiary dla Bogów, których na Bali  nie brakuje. Każdy prosi i dziękuję za to co jest dla niego ważne. Nakarmiony Bóg to przecież szczęśliwy bóg. Jakże piękny jest to widok, kiedy śliczna Indonezyjka ubrana w tradycyjną szatę z kruczoczarnymi włosami opadającymi na ramiona modli się w skupieniu. Nad jej głową unosi się wonny dym kadzidła. Jej dłonie przyozdobione są kwiatami migdałowca. Patrzymy jak zahipnotyzowani i chcemy, aby ta chwila trwała wiecznie. Nasze umysły ogarnia niebywały spokój. Religia na Bali to pewna odmiana hinduizmu balijskiego. Najczęściej spotykane  figury bogów na wyspie to budda oraz  Ganesha z głową słonia. Ten drugi uznawany jest za tego, który usuwa wszelkie przeszkody i prowadzi do obfitości. Zazwyczaj jest udekorowany moimi ulubionymi kwiatami migdałowca. Mają nieziemski zapach i są piękne.

 

Bali Sanur 1

Bali Sanur 2

Bali Sanur 3

Bali Sanur 4 Bali Sanur 5

Bali Sanur 6

Bali Sanur 7

Bali Sanur 8

Bali Sanur 9

Bali Sanur 10

Bali Sanur 11

Bali Sanur 12

Bali Sanur 13

Bali Sanur 15

Bali Sanur 16

Bali Sanur 17

Bali Sanur 19

By |2017-12-12T13:05:15+00:00październik 12th, 2014|Bali, Podróże|4 komentarze

Autor:

4 komentarze

  1. ewa51328 19 marca, 2015 w 13:54 - Odpowiedz

    Kolejny dowód na to ,że marzenia się spelniaja..piekna historia i śliczne zdjęcia .

  2. ela -katowice 19 marca, 2015 w 13:57 - Odpowiedz

    Bali jest taką magiczną wyspą.Bardzo piękne fotki i wspaniała relacja.

  3. kalinkokin 19 marca, 2015 w 14:02 - Odpowiedz

    Zachęcają do podróży piękne zdjęcia .Opis jak zawsze u Ketut oddaje klimat tego miejsca .Pozdrawiam i blog ten traktuję jak codzienną lekturę !

    • Ketut 19 marca, 2015 w 14:47 - Odpowiedz

      Pięknie dziękuję. Z przyjemnością czytam każdy komentarz. Pozdrawiam ciepło wierną czytelniczkę

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.