Tajlandia Bangkok – Kulinarnie ;-)

Tajlandia Bangkok – Kulinarnie ;-)

Od zawsze interesowała mnie kuchnia zwłaszcza Azjatycka. Może nie koniecznie sprawdzam się w roli kucharza, ale z pewnością jestem idealnym degustatorem 😉 Przed naszą podróżą do Tajlandii oglądałam wszelkie możliwe programy kulinarne. I nabrałam niesamowitego apetytu 😉 Bo jak najlepiej poznać jakieś miejsce? Oczywiście delektując się nim w każdym calu 😉

Każdego dnia będąc w Bangkoku chodziliśmy do małej tajskiej restauracji. Miły Pan kelner witał nas serdecznie z szerokim uśmiechem na twarzy i zapraszał do stolika przy oknie. Lubię obserwować ludzi zwłaszcza wtedy kiedy jestem bardzo daleko od domu. Tajowie znacznie różnią się od nas europejczyków. Maja piękny karmelowy kolor skóry, ciemne geste włosy i noszą się kolorowo. Kobiety są delikatne i bardzo kruche. Przynajmniej takie się wydają. Mają piękne egzotyczne rysy i jak dla mnie są wyjątkowe…Stolik przy oknie był idealnym punktem obserwacyjnym 😉

Najczęściej z karty wybieraliśmy zupy podkreślając, że muszą być a little spicy,  ponieważ Tajowie uwielbiają wszystko co bardzo ostre. Z podkreśleniem i pogrubieniem słowa OSTRE. Sposób jedzenia przez Tajów jest bardzo ciekawy. Zupy podawano w dużych fajansowych miskach z makaronem ryżowym, krewetkami, jajkiem i oczywiście świeżymi ziołami. W Tajlandii króluje kolendra. Na początku nie mogłam się przyzwyczaić do jej specyficznego zapachu oraz smaku, ale po jakimś czasie oswoiłam go, a moje kubki smakowe zaprzyjaźniły się z tą wyjątkową rośliną 😉

Tajowie  najpierw jedzą to co gęste pałeczkami lub łyżką, a na koniec wypijali rosół podnosząc miskę do ust.  Natomiast drugie danie jedzą posługując się łyżką i widelcem. Polega to na tym, że jedzenie nagarniają widelcem na łyżkę i wkładają do ust. Trochę odwrotnie niż w Europie. Łyżka też pełniła rolę noża 😉 Oczywiście my również staraliśmy się w ten sam sposób korzystać, ze sztućców. Była to ciekawa odmiana. Niektórzy korzystali z drewnianych pałeczek.

Kilka razy wieczorem wybraliśmy się do Chinatown.  Różnorodność oferowanych produktów była po prostu obłędna. Myślę, że nawet najbardziej wymagający smakosze kulinarny znajdzie coś dla siebie w tym wielobarwnym miejscu. Szliśmy wąskimi zatłoczonymi uliczkami. Po lewej stronie na chodniku stał duży piec przypominający pralkę franię, który podgrzewał jadalne kasztany.  Co jakiś czas duże łopaty w środku mieszały brązowe kulki 😉 Sprzedawca zachęcał do degustacji. Do tej pory jadalne kasztany kojarzyły mi się z Europą nie koniecznie z Azją;) Było to dla nas miłe zaskoczenie.

Po obu stronach ulicy stały stragany z przepięknie ułożonymi owocami w kolorowe piramidy. Co jakiś czas docierał do nas niesamowicie przenikliwy zapach  Durianów.  Według statystyk jest to najbardziej śmierdzący owoc świata. Ja jednak tak nie uważam. Nie przeszkadza mi zapach duriana. Uwielbiam go za jego żółtą budyniowatą konsystencję. Jest smaczny i rozpływa się w ustach. Uważam, że każdy powinien go spróbować, aby wyrobić sobie swoją opinię na jego temat.

Tuż przy ulicy stał Pan, który oferował najbardziej szkarłatne granaty jakie kiedykolwiek widziałam. Za pomocą specjalnej maszynki wyciskał z nich sok i sprzedawał w małych plastikowych buteleczkach. To samo robił z limonkami, które ku mojemu zaskoczeniu były bardzo słodkie.

Zrobiło się późno, a my jeszcze nie jedliśmy kolacji. Zobaczyliśmy stoisko ze świeżymi owocami morza. Leciwy szef kuchni 😉 stał przy niewielkiej kuchence i przyrządzał wszystko na miejscu. Wybraliśmy kalmary i szare krewetki. Na niewielkich taboretach przy małym metalowym stoliku pod gołym niebem zjedliśmy przepyszną kolację w towarzystwie obcych ludzi. Uwielbiam takie bezpretensjonalne “lokale”. Wszyscy odwiedzają to miejsce w jednym celu, aby dobrze zjeść 😉

Na wynos kupiliśmy trochę szarańczy, i innych owadów. Przyprawione pikantnym sosem i usmażone na głębokim tłuszczu smakowały osobliwie 😉

 

 

 

 

IMG_0897 (Kopiowanie)

IMG_0898 (Kopiowanie)

IMG_0902 (Kopiowanie)

IMG_0903 (Kopiowanie)

IMG_0905 (Kopiowanie)

IMG_0906 (Kopiowanie)

IMG_0908 (Kopiowanie)

IMG_0909 (Kopiowanie)

IMG_0910 (Kopiowanie)

IMG_0911 (Kopiowanie)

IMG_0916 (Kopiowanie)

IMG_0920 (Kopiowanie)

IMG_0922 (Kopiowanie)

By |2017-12-12T12:42:37+00:00październik 20th, 2014|Podróże|6 komentarzy

Autor:

6 komentarzy

  1. evita 20 listopada, 2014 w 12:55 - Odpowiedz

    super relacja …zaglądam tu często , zwłaszcza w pochmurne , listopadowe dni 😉

  2. Megi 5 grudzień, 2014 w 18:38 - Odpowiedz

    Czytam i zachwycam się jednocześnie – smakami jakie opisujesz i wiem jakie tam są zapachy 🙂 chce tam wrócić 🙂 ściskam Was podróżnicy

    • Ketut 8 grudzień, 2014 w 13:46 - Odpowiedz

      Megi, życzę Tobie szybkiego powrotu do Tajlandii;-)!

  3. HomeCooking 5 grudzień, 2014 w 18:39 - Odpowiedz

    Ach jakie smaki, jakie kolory uwielbiam Wasz blog za opisywane wspaniałości dla mojego oka 🙂

    • Ketut 8 grudzień, 2014 w 13:44 - Odpowiedz

      Nie możemy się doczekać kiedy na HomeCooking pojawią się kolejne propozycje potraw;-)

  4. siostra Harper 5 grudzień, 2014 w 18:45 - Odpowiedz

    Ach jakie fotki 🙂 i ten sok z granatów ..ach cudoo !!!

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.