Zaręczyny idealne, w stylu współczesnej Jane Austin ;-)

Zaręczyny idealne, w stylu współczesnej Jane Austin ;-)

 O miłości napisano już chyba wszystko, a przynajmniej tak mi się wydaje;-) Powstało mnóstwo wierszy, fraszek, esejów i niezwykłych romantycznych powieści w których rozkochały się kobiety na całym świecie. Każda z nas ma swoja ulubioną książkę o miłości (o ile jest romantyczką) do której od czasu do czasu wraca i cieszy się szczęśliwym zakończeniem. Mój numer jeden to ” Duma i Uprzedzenie” – powieść angielskiej pisarki  Jane Austin wydanej w 1913 roku. Gdzie główna bohaterka Elżbieta Bennet, piękna młoda dama spotyka, przystojnego Pana Fitzwiliam Darcy i natychmiast obdarza go delikatnie to ujmując silnie negatywnymi uczuciami. Tytuł książki odnosi się do postawionej przez autorkę tezy, że pierwsze wrażenie często bywa mylące, a bliższe poznanie potrafi diametralnie zmienić opinię o innej osobie. Od czasu pierwszej publikacji książki,  dużo się zmieniło na świecie, począwszy od ubioru, architektury, a kończywszy na relacjach partnerskich między ludźmi. Nie piszemy już do siebie długich miłosnych listów, nie spotykamy się z ukochanym w obecności przyzwoitki, a już nie wspomnę o wspólnym mieszkaniu przed ślubem. Świat jakby stanął na głowie i zmienił się o 180 stopni. Jedno co pozostaje bez zmienne to miłość, każdy z nas szuka jej przez całe życie, jedni mają mnóstwo szczęścia i ją znajdują, a inni no cóż, umierają i nigdy jej nie zaznają. Po przeczytaniu tych wszystkich publikacji powinniśmy być ekspertami w dziedzinie miłości, ale czy tak jest naprawdę? Czy posiedliśmy “tajemną” wiedzę, jak stworzyć związek idealny i wytrwać w nim przez całe życie?

Opowiem Wam piękną historię, pewnych zaręczyn, która wydarzyła się stosunkowo niedawno, na Pacyfiku, a dokładnie na niezwykłej rajskiej wyspie zwanej Palau. Ona piękna, delikatna, wrażliwa i mądra Panna Bennet, a On wyjątkowy, przystojny Pan Darcy o gołębim sercu niedostępnym dla nikogo.

Dawno, dano temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami….. chyba za bardzo się rozpędziłam;-) Czy Jane Austin zaczęłaby swoja powieść tymi słowami? Raczej nie;-) No dobrze wracam na ziemię i do czasów bardziej realnych;-)

 Poranki to moja ulubiona pora dnia, czuje się wówczas jak  pisarz, który siada przed staromodną maszyną do pisania z białą, czystą, kartką w środku i jest gotowy do opisania nowej historii, która dopiero ma się wydarzyć. Dzisiaj wszystko jest możliwe, a nawet więcej niż nam się początkowo wydaje….

– Sylwia, pyta mnie Pan Darcy,  czy wszystko jest przygotowane? Startujemy dzisiaj z niespodzianką  dla Panny Bennet? Tak odpowiadam – zaczynamy, już od rana, tak jak się umawialiśmy. Dobrze, dobrze odpowiada Pan Darcy bardzo przejęty, delikatnie uśmiechając się pod nosem. Pan Darcy  przygotował niespodziankę zaręczynową dla swojej pięknej wybranki.  Miejsce jest idealne, niezwykle rajskie i romantyczne jak z bestselerowej powieści.

Śniadanie z widokiem na ocean, słońce, kołyszące się na wietrze liście palmy, kwiaty w ogrodzie o oszałamiającym zapachu, to sceneria każdego naszego porannego śniadania. Celebrujemy ten piękny poranek i napawamy się tą wyjątkową chwilą. Nagle podchodzi do nas kelnerka z taca wypełnioną kwiatami w których ukryte jest małe pudełko i tajemnicza kartka… Ukwieconą tacę stawia przed Panną Bennet i odchodzi… Zapada przejmująca cisza…  Panna Bennet otwiera pudełko, a tam piękne lazurowe kolczyki ze złotą poświatą i liścik miłosny, który jeszcze nic nie zdradza, ale zasiewa ziarno “niepewności” w sercu Panny Bennet. Pan Darcy na co dzień bardzo powściągliwy, delikatnie się uśmiecha, a Panna Bennet promienieje ze szczęścia;-)

Po śniadaniu, proszę Piotra – jednego z uczestników naszej wyprawy, aby zajął na dłuższą chwilę  Pannę Bennet i pod żadnym pozorem nie pozwolił jej wejść do pokoju, wcześniej niż za 10 minut. W tym czasie z Panem Darcy przygotowujemy kolejną niespodziankę. Panno Bennet, pyta Piotr, czy mogłaby Pani mi towarzyszyć? Muszę poszukać pokoju o numerze  350 w południowym skrzydle hotelu. Nie czekając na odpowiedź, Piotr pochwycił Pannę Bennet pod rękę i zniknęli w czeluściach krętych korytarzy.  Kiedy Piotr wraz z Panną Bennet przeszukiwali kolejne korytarze, my zawieszaliśmy w szafie piękną jedwabną suknię, którą mamy nadzieję, Panna Bennet włoży na wieczorne przyjęcie.

Spotykamy się o godzinie 8:00 w porcie hotelowym. Czekamy na naszą łódź, którą popłyniemy na nurkowanie. W końcu dzień dopiero się zaczyna i musi się toczyć swoim wyznaczonym torem. Sylwia, krzyczy z daleka Panna Bennet, dziękuję za piękną sukienkę, nie mi dziękuj odpowiadam, tylko Panu Darcy, to On wszystko zaplanował i chciał, abyś była szczęśliwa. Ja już Was znam – dodała Panna Bennet, i do Was siły nie mam i jeszcze Piotra w to wszystko wciągnęliście, który oprowadzał mnie po hotelowych korytarzach i szukaliśmy wspólnie pokoju 350, i wiesz co? Nie ma takiego numeru:-) Jesteście szaleni i kocham Was za to, dodała Panna Bennet, a sukienka przepiękna, dziękuję…

O dziwo nasza łódź nurkowa przypłynęła dzisiaj z niewielkim opóźnieniem bo zaledwie 10 minutowym;-) Jako pierwszy z łódki wysiadł Marco, nasz niestrudzony przewodnik nurkowy. Sylwia, mówi szeptem, przygotowaliśmy dzisiaj niespodziankę zaręczynową. Jak będziemy wracali z nurkowania to zabierzemy Was do Beauty Spa zwanego Milky Way;-) To będzie prezent dla Was wszystkich….. Już sobie wyobrażam, my w białych szlafroczkach, oddajemy się relaksującym masażom, a w powietrzu unosi się zapach kadzideł. Wręcz idealnie;-)

Płyniemy 40 minut do pierwszego miejsca nurkowego, blue Hole, inaczej niebieska dziura. Niezwykłe miejsce z przejmującą grą świateł. Wpadamy w nią jak spadochroniarze wyskakują z samolotu z tą różnicą, że z mniejszą prędkością opadaliśmy w dół.   Dla mnie nurkowanie to nic innego jak latanie, niesamowity stan nieważkości, którego doświadczam pod powierzchnią wody. Po niezwykłym poranku nie mogliśmy sobie wymarzyć piękniejszego nurkowania. Drugie jest równie udane z tą różnicą, że pojawiają się dodatkowo rekiny;-)

Na lunch zatrzymujemy się na pięknej wyspie z malowniczą plażą i palmami kokosowymi. Panna Bennet kładzie się na kocu jak na prawdziwą damę przystało, przyjmując przy tym pozycję prawdziwej bogini. Pan Darcy natomiast, nerwowo zerka na swoją damę i  ukradkiem zupełnie niezauważony przez nikogo, podchodzi do swojej wybranki, wręcza  zaręczynowy naszyjnik i odchodzi tak szybko, że nie zdążyliśmy mrugnąć dwa razy powiekami, a było już po wszystkim.  Dlatego Pan Darcy (zwany speedy Gonzalez) musiał jeszcze raz powtórzyć swoje zaręczyny, klęcząc na jednym kolanie, patrząc się głęboko w oczy swojej Pani i wyznając miłość najpiękniej jak tylko potrafił. Tak jak nakazuje tego staromodna, ale jakże romantyczna tradycja.  Panna Bennet odpowiedziała – Tak i pocałowała swojego ukochanego!!! Wznieśliśmy toast za ich miłość, najlepszym whisky dostępnym na lotnisku w Seulu i pogratulowaliśmy narzeczonej parze;-) Pan Darcy, ze szczęścia wypija duszkiem cały kieliszek, a Panna Bennet przyjmowała gratulacje i pokazywała zaręczynowy naszyjnik. Jest piękny, odrzekłam, taki delikatny, przeplatany szlachetnymi kamieniami….

Rozpromienieni i szczęśliwi wsiadamy na łódkę, płyniemy do Beauty Spa o którym wspominał rano Marco.  zatrzymujemy się w niewielkiej zatoce otoczonej zielonymi górami. Nad naszymi głowami latają białe ptaki z długimi ogonami, a my zastanawiamy się co będzie dalej. Jesteśmy na środku Oceanu, nigdzie nie widzę białych szlafroczków i masażystek o eterycznej urodzie???? Nagle Marco wyskakuje z łódki z plastikowym pojemnikiem w dłoni i zanurza się pod powierzchnię wody. Wraca po krótkiej chwili  z pudełkiem wypełnionym białą glinką. Zapraszam do Spa – Milky Way – woła do nas Marco i wyjaśnia.  Japończycy z całego świata przylatują w to miejsce specjalnie po to, aby zaznać okładów z białej glinki. Smarujemy się więc od stóp do głów, tak aby każde miejsce na naszym ciele łącznie z włosami, było dokładnie pokryte tym upiększającym “błotem” Palau. Pomagamy sobie nawzajem i wcieramy glinkę w plecy kolegów i koleżanek;-)  Bawimy się przy tym jak dzieci, myślę, że bajkowy Shrek też byłby zadowolony;-)Wysychamy na słońcu i kiedy zamieniamy się w skamielinę, wskakujemy do szmaragdowej wody i dokładnie wszystko spłukujemy. Rzeczywiście skóra po tym zabiegu jest gładka jak alabaster. I na co nam te wszystkie fanaberie i wymysły, zapachowe świece, kadzidła i szlafroczki??? Jak matka natura stworzyła takie cuda!

Wieczorem Pan Darcy wydał iście królewskie przyjęcie dla swojej wybranki i zaprosił nas wszystkich do wspólnego celebrowania, pięknych zaręczyn i wyjątkowego wieczoru.

 

 

 

 

 

 

 

 

By |2017-12-09T07:41:30+00:00Lipiec 11th, 2017|Palau, Podróże|12 komentarzy

Autor:

12 komentarzy

  1. Halina 11 lipca, 2017 w 08:27 - Odpowiedz

    Poruszająca historia, dziękuję za ten wpis moja droga. To prawda czasami przez całe życie szukamy miłości. Przesyłam Tobie mnóstwo słońca i siły oraz wytrwałości do dalszego pisania. Przytulam kochana

    • Ketut 11 lipca, 2017 w 10:59 - Odpowiedz

      Dzień dobry Halinko, dziękuję ślicznie, że jesteś i to co tworzę spotkało się z Twoim uznaniem;-) Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie moja kochana;-)

  2. Lucyna 11 lipca, 2017 w 10:15 - Odpowiedz

    Ciesze się, że nasze drogi się zetknęły na insta, bo teraz mogę czytać takie piękne historie. Pewnie nigdy tak daleko nie polecę, ale wiem co teraz powiesz, nigdy nie mów nigdy… Dlatego czytam z zapartym tchem i marzę tak jak mi doradziłaś. Dziękuję za ten wpis moja kochana przyjaciółko insta…

    • Ketut 11 lipca, 2017 w 10:19 - Odpowiedz

      Lucynko kochana, dziękuję za Twoje piękne słowa!!! Jak zawsze potrafisz dodać mi skrzydeł;-) Ja tez dziękuję za to, ze nasze drogi się skrzyżowały;-) I pamiętaj proszę, że marzenia się spełniają, trzeba tylko ładnie poprosić;-) Całuję serdecznie

  3. Gosia Gadka 12 lipca, 2017 w 10:13 - Odpowiedz

    Wspaniała historia ? Chce się czytać więcej i więcej i cieszyć ze szczęścia z Panną Bennet ? Czekam na kolejne wpisy ????

    • Ketut 12 lipca, 2017 w 10:40 - Odpowiedz

      Dziękuję pięknie. Kolejny wpis będzie o Seulu, a raczej o dbaniu o urodę Koreanek;-) Pozdrawiam serdecznie i mnóstwo słońca życzę;-)

  4. Ernest 1 13 lipca, 2017 w 11:10 - Odpowiedz

    No proszę jak pięknie opisane. Bardzo ciekawy pomysł, aby w taki sposób opisać tę historię. Z przyjemnością przeczytałem, chociaż nie czytam romansów;-))) Miłego dnia
    p/s życzę tej pięknej parze wszystkiego dobrego.

    • Ketut 13 lipca, 2017 w 11:30 - Odpowiedz

      Bardzo się cieszę, i jest mi szalenie miło,że i mężczyźni czytają mojego bloga;-) Przekażę najlepsze życzenia zaręczonej parze. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na bloga w wolnej chwili;-)

  5. Miśka 13 lipca, 2017 w 11:12 - Odpowiedz

    Podróże z wami to istna petarda!!! Tyle pięknych przygód i wspomnień. marzę o tym, aby z Wami polecieć na koniec świata. Nie wiem czy zacznę nurkować bo raczej boje się wody, ale kto wie.

    • Ketut 13 lipca, 2017 w 11:27 - Odpowiedz

      Miśka, zapraszamy serdecznie z nami wszystko jest możliwe. Zrobimy z Ciebie nurka;-) Pozdrawiam serdecznie

  6. M 13 lipca, 2017 w 11:18 - Odpowiedz

    Zazdroszczę tej parze, każda kobieta by się ucieszyła z takiej niespodzianki…….

    • Ketut 13 lipca, 2017 w 11:21 - Odpowiedz

      jestem przekonana, że każda z nas ma szansę na przeżycie niezwykłej romantycznej historii. Nigdy nie należy tracić nadziei i z radością trzeba patrzeć w przyszłość;-) Przytulam serdecznie

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.